EKSTRA VEILLE EAU DE COLONGNE LAWENDA/PRASTARA-CZYLI ZAPACHY Z DZIADKA SZAFY

Czy ktoś pamięta,te czasy kiedy do fryzjera wyłącznie męskiego, szło się aby ogolić brodę.Czy ktoś pamięta jak w poniedziałkowy dyngusowy poranek przychodził z wizytą wujek Zdzisio, Franio, czy Józiu, i wylewał na kobiety wodę kwiatową, a częściej kolońską. Tak takie czasy były, a dziś  pozostały resztki wspomnień, i to coś co jeszcze udaje się ocalić od zapomnienia.

Eau de Cologne- Prastara  

 

Czytaj dalej

OKIEM KIBICA W KAPCIACH-TO I OWO IGRZYSKOWO

Minęł, tydzień od rozpoczęcia IO w Pionczang. Było nerwowo, smutno, a może nawet smętnie. Gdyby nie dmuchano w balony, to by nie było smrodu, ale opatrzność ma wyrozumiałość dla Polaków, którzy zrzędzą narzekają marudzą, i nie doceniają tego co mają. Nawet nie umiemy się cieszyć. Mamy złoto, choć nie słyszę klaksonów, tańców na ulicach, no ale nie jesteśmy w Hiszpanii, czy Italii. Czytaj dalej

GRYZIONE ŻYCIE- CZYLI RZECZ O BYCIE W INTERNACIE ODCINEK 21- OSTATNI AKORD

Był pogodny wrześniowy poranek. Słońce osnute lekką mgiełką rzucało ostatnie mocne promienie przypominając o schyłku lata. W pracowni geograficznej, zdawało się wyczuć atmosferę rozleniwienia, albo rozluźnienia.Przez brudnawe szyby, i jeszcze bardziej brudne story o kolorze żółtka jaja wdzierało się słońce zapraszając na boisko, albo w miasto. Na przetartym lenteksie figlarnie pląsały promienie słońca. Każdy z uczniów klasy 8b. zajmował się wszystkim tylko nie słuchaniem pani Rabczyk, która z pasją godną kaznodziei opowiadała o Kanionie Kolorado. Gdy wtem sielankę przerwało stanowcze wejście dwóch dyrektorek. Czytaj dalej

OKIEM KIBICA W KAPCIACH-CZYLI TO IOWO NA IGRZYSKOWO

Zaczęło się. IO w Piongczamg rozpoczęły się w piątkowy bardzo mroźny wieczór w Korei Płd. U nas w Polsce w zimowe wczesne popołudnie.Prezes  MKAOL Thomas  Bah wraz z prezydentem Korei Płd. otworzyli 23 IO. Siedemnaście dni rywalizacji, 102 konkurencje,259 kompletów medali. Tak zaczęło się, a jak się skończy dla nas- zobaczymy. Czytaj dalej

GRYZONE ŻYCIE- CZYLI RZECZ O BYCIE W INTERNACIE ODCINEK 20 TO JA- ZŁODZIEJ

Za nim rozpoczęły się wakacje, ja po wyprawie w rajdzie  pieszym z biegiem Świdra zachorowałem na  obustronne zapalenie płuc. Oczywiście Chodziłem na lekcje z gorączką 39,00. Kiedy temperatura przekroczyła 39,5. Pielęgniarka zaordynowała polopirynę S. i poleciła położyć się do łóżka. Upał na dworze Ojciec Święty w Polsce, a ja zdycham. Na dwa tygodnie przed końcem roku biały maluch 126p wywiózł mnie do domu, gdzie pod troskliwą opieką mamy i  babci dochodziłem do siebie. Do szkoły już nie wróciłem, a po świadectwo pojechał ponownie tata, i to nie był miły powrót z cenzurką. Poprawka z chemii we wrześniu stała się faktem, na szczęście nie komisyjnie. Jednak to i tak oznaczało ponure lato z książką i lekcjami Czytaj dalej