GRYZIONE ŻYCIE-CZYLI RZECZ O BYCIE W INTERNACIE ODCINEK 29 -,,Na warszatatch”

W pokoju mnie więcej  12 m. tłoczyliśmy się przy jednym instrumencie, konkretnie pianinie starej marki ,,Arnold Fubiger”. Pianino było rozebrane z obudowy, a przy instrumencie, stał on gość od warsztatów Jerzy Kostecki,czyli Arnold Czytaj dalej

DOMOWE CIASTA-RELIKT PRZESZŁOŚCI MAKOWIEC

Makowiec, makowczyk, strucla makowa, któż  nie zna tego tradycyjnego wypieku.Mamy , babcie ciocie kiedyś piekły. Okres Bożego Narodzenia, czy świąt Wielkanocnych, to był czas królowania tego smakołyku. Piszę w czasie przeszłym, bo te tradycyjne ciasta,wypierane jest przez tarty, seromakowce, czy rolady makowe ze śmietaną, czy kremem, a tu zapełnienie inna bajka. Czytaj dalej

GRYZINE ŻYCIE-CZYLI RZECZ O BYCIE W INTERNACIE-ODCINEK 27-MISTRZU

To on biegł po dwa stopnie w dżinsach marki ,,Odra” w kraciastej koszuli flanelowej, biegł bo coś gdzieś go goniło, lub ktoś go gonił. Mistrz zamieszania, aferzysta,  były złodziej, pierdoła saska, niepoprawny romantyk,i jeździec bez głowy  w jednej osobie, czyli Mistrzu-czyli chyba k…. ja! Czytaj dalej

GRYZINE ŻYCIE CZYLI RZECZ O BYCIE W INTERNACIE-ODCINEK 26 ,,W KATAKUMBACH”

Czwartek 1 września przywitał nas pogodą, babiego lata. Słonice osnute lekką mgiełką dźwigało się leniwie od mostu Grunwaldzkiego. Przed budynek ośrodka zajeżdżało coraz więcej samochodów.Furtką od strony ulicy ciągnął spory tłum ludzi. Rozpoczęcie roku szkolnego 1988-1989 stawało się faktem. Czytaj dalej

OKIEM KIBICA W KAPCIACH-CZYLI TO I OWO NA SPORTOWO

Święta, święta, ale co to za święta, kiedy liga gra. Nie ma odpoczynku, poza Wielką Niedzielą. Jeszce dwadzieścia lat temu mecze danej kolejki kończyły się w Wielką Sobotę, i dla jednych święta były radosne, dla innych smutne.Teraz nie ma świąt, gramy bo czas ucieka, a do MŚ. pozostało niespełna osiemdziesiąt dni. Czytaj dalej

GRYZIONE ŻYCIE -CZYLI RZECZ O BYCIE W INTERNACIE-ODCINEK 25 POKÓJ 203

Biały Fiat 126p taplał się w rdzawym błocie pokonując wąską drogę wsi Boronów Po obu stornach stały  ceglane domy, bez elewacji, gdzie nie gdzie słychać było ujadanie psa. Z radia samochodowego dobiegała piosenka ,,Flames of Love” Fancy, numer jeden tego lata. Czytaj dalej